Witam! =D Tu chciałem opisać przypadkowe zdarzenie 19 lutego na zawodach. A więc tego 19-tego wiedziałem, razem z moją ekipą, że dzisiaj odbyły się zawody w slalomie szybkim "Paraello dei Campioni 2015". Trochę to nam popsuło plany, bo mieliśmy w ten dzień jechać na nocny zjazd tą czarną jedynką, ale zawody wszystko popsuły. Zaczęło się to tak, że jeździłem z kumplem Maksem na hulajnodze (no wiecie, nie takiej zwykłej, tylko z płozami, żeby można było zjeżdżać po stoku). Oczywiście nie mogło zabraknąć dziewczyn, które były polkami z tego samego hotelu. No ale wracając do hulajnogi- nie miała hamulca. Gdy się nie zatrzymałeś na płaszczyźnie, to już tak naprawdę mogłeś się zatrzymać na samym dole =P Niestety ja raz miałem taką sytuację, nawet hamowanie nogą nie pomaga. Chciałem specjalnie się wywalić, po to aby potem aż tyle nie wchodzić, ale no nie wyszło.. Wejście do góry trwało ponad 45 min. Generalnie szkoda nóg =/ No ale wszedłem pod tą górkę i jestem z siebie dumny ^^ Ściemniło się. Zaraz miały ratraki jechać, więc siedzieliśmy z tymi dwoma dziewczynami z Maksem i Jankiem w przedsionku na stok. Gdy dziewczyny poszły, dwaj panowie w dość podeszłym wieku powiedzieli, że nadal są te zawody i zaprosili, żebyśmy sami poszli i zobaczyli na żywo, bo w telewizji to co innego. No my podziękowaliśmy za info i poszliśmy tam. Hulajnogę zostawiliśmy. Na wypłaszczeniu wiedzieliśmy o skrócie, który prowadzi prosto na czarną trasę. Gdy dotarliśmy tam widzieliśmy miejsce, w którym startowali zawodnicy i tłum ludzi na dole stoku. Biedacy musieli oglądać te zawody na dole =') My na początku staliśmy dosyć daleko, ale po jakimś czasie staliśmy koło barierki. Szczerze baliśmy się trochę, bo jeden gość na nasz widok sięgnął po krótkofalówkę i zaczął z kimś gadać. Zawodnicy się przygotowywali tam, a ja robiłem selfie z tego miejsca, z widokiem na te tłumy na dole. W końcu, gdy zawodnicy byli przygotowani, staneli przy bramkach. Maks włączył kamerkę, żeby to nagrywać. Wtedy jeden tam z pracowników podbiegł do niego z takim No no no no no! Już w pory robił =P Ale on go wziął i zabrał na dół, żeby nagrał z lepszej perspektywy. Uważali nas za ekipę techniczną? Nie wiem. Maks nagrywał, a ja z kuzynem Matim stwierdziliśmy, że wejdziemy sb w to miejsce startowe. Grzecznie się spytaliśmy czy możemy, a on powiedział Of course, no problem! No to weszliśmy tam. Nagle jeden z pracowników (medyk chyba, albo kto inny) wpiął narty i zaczął zjeżdżać na dół. Zatrzymał się przy jakimś gościu, który stał za siatkami i szedł w naszą stronę. Pogadali chwilę, po czym ten pracownik go wywalił na dół. I wtedy naprawdę myślałem, że oni nas uważają za ekipę, albo za kogoś innego =') Przyjechało potem 4 zawodników. Dwie laski i dwóch facetów. Chyba były półfinały. Ja wtedy obiecałem sobie, że przybiję z jednym piątkę i zrobię z nim selfie. Podchodzę do tego "upatrzonego" =P i wychodzę z tekstem Hey! High five! (Wygrywając przy tym zakład z kuzynem). Przybiłem z nim piątkę i zapytałem, czy mogę zrobić z nim zdjęcie. Odpowiedział sure i wziąłem aparat. Nagle znowu ten sam koleś zaczął krzyczeć No no no no no! i zaczął mi "wyrywać" telefon. W koncu zrozumiałem, że on chce nam tylko zdjęcie zrobić =') Zrobił te zdjęcia, podziękowałem i poszliśmy już żegnając się ze wszystkimi. I to chyba tyle z tej historii. Po tym jak go znalazłem na fb (patrz post niżej =) ) okazało się, że gość, z którym mieliśmy zdjęcie wygrał te zawody! To był Dawide Marchetti. Byłem zdumiony. Z uśmiechem myślałem, że zdjęcie i przybicie piątki pomogło mu wygrać =P Był naprawdę dobry, widziałem filmiki. No i to tyle. Dorzucam jeszcze zdjęcie z tegorocznym zwycięzcą Paraello dei Campioni 2015 w Folgaridzie. Wiem, nasze gęby nie są zbyt śliczne (2,5 godziny na dworze, zjeżdżania i wchodzenia z hulajnogą i zawody męczą trochę =P), ale pamiątka jest =D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz